Sojusz Lewicy Demokratycznej

Blogosfera

Kto doprowadził do kryzysu w Klubie Korona?

Data dodania: 2015-02-17 09:28

Rada Miasta przegłosowała budżet bez finansowania spółki „Korona”. Po 6 latach przekazywania grubych milionów, nieudolności władz spółki, braku nadzoru i transparentności, większość radnych opowiedziała się przeciwko dalszemu finansowaniu.

Zacznijmy od początku

Kilka lat temu miasto za zgoda radnych odkupiło „Koronę” ratując klub piłkarski przed zamknięciem. Prezydent Lubawski uzasadniał wtedy, że miasto nie weźmie na siebie ciężaru utrzymania Klubu, a jedynie „na chwilę” go przejmuje, żeby szybko odsprzedać, znaleźć inwestora i sponsorów. Tak, aby Korona mogła  funkcjonować na normalnych zasadach, bez obciążania kasy miasta. Prezydent zyskał wtedy na popularności, co niewątpliwie pomogło mu wygrywać kolejne wybory.

Na co poszła kasa?

Mijały miesiące i lata, a spółka cały czas żyła „na garnuszku” miejskiego budżetu. Prezydenckie „na chwilę” nie miało końca.  Do opinii publicznej w tym czasie docierały coraz częściej sygnały o kolejnych nieprawidłowościach w zarządzaniu Klubem, a wręcz o przekrętach finansowych. Rozrastało się zatrudnienie w spółce, mnożyły niekorzystne kontrakty z piłkarzami, a do Rady Nadzorczej zostali powołani „wszyscy ludzie Prezydenta”. Nikomu nie przeszkadzały nawet wyroki skazujące. Doniesienia ostatnich dni przyniosły informacje o tym, że według ustaleń prokuratury ponad 200 tys. zł wyprowadził z klubu do własnej kieszeni były prezes Korony (przyjaciel Pana Prezydenta Lubawskiego i jego bliski współpracownik polityczny). To może być dopiero wierzchołek góry lodowej, a wszystko z publicznej skarbonki.

Bo najłatwiej wydaje się nie swoje pieniądze…

W tym samym czasie Rada Miasta, w której większość miała koalicja prezydencka, zgadzała się na dalsze finansowanie spółki z pieniędzy mieszkańców. Jednocześnie władze Klubu, a także Prezydent Lubawski nie pozwalali radnym z Komisji Rewizyjnej na przeprowadzenie audytu w spółce, ani nie informowali o sytuacji wewnętrznej. Wraz z każda prośbą o kolejne miliony Rada słyszała, że to już ostatni raz, bo „mamy inwestora”. Tych „ostatnich razy” uzbierało się kilka. Radni mieli nie pytać o spółkę, ale podnosić ręce za przekazywaniem kolejnych transzy pieniędzy. Tak też się działo, a władzom spółki i Prezydentowi spało się spokojnie. Nie trzeba było szukać inwestora, myśleć o restrukturyzacji, rozwoju, ani być transparentnym dla swojego żywiciela, którym był budżet miasta, czyli de facto obywatele Kielc. Można było leżeć i smacznie przejadać publiczne pieniądze mając „gdzieś” stanowisko opozycyjnych radnych i samorządową gospodarność…

Nowa Rada Miasta

Nowa Rada Miasta powiedziała, że przekazane do tej pory ponad 50 mln i 6 lat ich marnotrawienia to za wiele i nie zgadza się na dalsze pełne finansowanie spółki z pieniędzy publicznych. Radni chcą informacji o tym co się stało przez te lata z przekazanymi pieniędzmi. W tej sprawie, na kilka dni przed głosowaniem, zgłosiłem wniosek o kontrolę Komisji Rewizyjnej w spółce.

Dlaczego zagłosowałem przeciwko?

Zagłosowałem przeciwko przekazaniu kolejnych milionów spółce, choć jestem kibicem Korony, ponieważ uważam, że miasta nie stać na takie wydatki. Na finansowanie piłkarzy w ekstraklasie może pozwolić sobie bogata firma z bogatym właścicielem – miłośnikiem futbolu. Miasto natomiast to nie firma, a Prezydent to nie biznesmen „na swoim”. Zagłosowałem przeciwko, bo zadaniem samorządu nie jest pełne finansowanie sportu zawodowego. Zagłosowałem przeciwko, ponieważ jest wiele innych potrzeb, które są ważniejsze niż „igrzyska”. Zagłosowałem przeciwko, bo co chwilę pojawiają się informacje o grubych przekrętach w spółce, a jej władze nie pozwalają Komisji Rewizyjnej na kontrolę. Zagłosowałem przeciwko, ponieważ nie wiem na co były i są wydawane pieniądze, a nikt nie przedstawił mnie jako radnemu powodów, dla których miałbym zagłosować za przekazaniem kolejnych blisko 8 mln zł. Pan Prezydent Lubawski nawet nie pojawił się na tej sesji, a Prezes spółki nie przedstawił żadnego konkretnego planu dla Korony.

Władze spółki i Pan Prezydent sprawujący nadzór nad firmą mieli kilka lat, żeby wyprowadzić klub z zagrożenia upadkiem. Zmarnowali ten czas. Na dodatek nie było widać końca roszczeń w stosunku do miejskiej kasy przy jednoczesnym braku transparentności i działań mających na celu wyprowadzenie Klubu z kryzysu.

Rolą samorządu nie jest pełne finansowanie sportu zawodowego, klubów w ekstraklasie, rad nadzorczych i pracowników w takich spółkach. To należy do inwestorów komercyjnych. W Kielcach wszystko w tej mierze stanęło na głowie. Miasto posiada olbrzymi deficyt, ogromne kredyty, brakuje pieniędzy w wielu obszarach, które należą do podstawowych zadań miasta. W takiej sytuacji dalsze utrzymywanie piłkarzy, działaczy i zarządu jest niegospodarnością. Mówią o tym m.in. zalecenia pokontrolne NIK z 2011 r., do których zresztą Prezydent, ani spółka nigdy się nie zastosowały. Retoryka władz spółki i Pana Prezydenta stawia na oskarżanie radnych o upadek Korony. Tyle, że Rada nie głosowała nad upadłością tylko nad dodatkowym finansowaniem. Co natomiast zrobił zarząd spółki i Pan Prezydent przez lata władania Klubem? Nic. Panowie całkowicie nie poczuwają się do odpowiedzialności za lata pogrążania spółki w kryzysie.

Swoje stanowisko w sprawie finansowania spółki z budżetu miasta  prezentowałem już przed wyborami oraz w trakcie kampanii. Otrzymywałem wręcz konkretne pytania jak będę głosował w takich sprawach, jeśli zostanę radnym. Wielu wyborców m.in. właśnie za takie deklaracje oddało na mnie swój głos.

Zobacz profil polityka: Marcin Chłodnicki

Komentarze